JDS
napisałem 28.1.2010 @ 20:16
Nie znoszę takich notek, ale jednocześnie odczuwam głęboką potrzebę napisania kilku słów, gdy odchodzi ktoś dla mnie ważny. Dziś, tak się składa, zmarł Jerome David Salinger.
Gdybym miał wskazać jedną książkę, która jest dla mnie pozycją magiczną, to przychodzi mi do głowy tylko „Buszujący w zbożu”. Pamiętam, tak jakby to było wczoraj, pochłonąłem ją wiele lat temu w pociągu osobowym z Wrocławia. Zacząłem czytać gdy skład ruszał z peronu, skończyłem gdy dojeżdżałem na miejsce. Pomiędzy tymi dwoma momentami czas właściwie przestał istnieć. Coś nieprawdopodobnego. Nigdy już nie doświadczyłem czegoś takiego. Nawet Vonnegut mi czegoś takiego nie zafundował.
What really knocks me out is a book, when you’re all done reading it, you wished the author that wrote it was a terrific friend of yours and you could call him up on the phone whenever you felt like it.
Dzięki.

