Rysiek
23.2.2008 @ 12:59
- Sienkiewicz – spytałem – matka karmiła was piersią?
- Mówią, że piersią – opdowiedział.
- A potem czym was karmiła? – spytałem znowu.
- Potem obierzyną.
- A z tego, co do was matka mówiła, pamiętacie coś?Poruszył się, barani zaduch poszedł po izbie.
- Pamiętam.
- A co pamiętacie?
- Mówiłem: co mi dajecie obierzyny, ja nie warchlak, ja człowiek. A matka mówi: kiedy będziesz taki bogaty jak pan Kozanecki, to będziesz człowiek.Lampa drgała żółtym płomykiem, cienie chodziły po ścianach. Strumień czasu zaszemrał w zegarze Ryśka.
Pomyślałem, że ten brudny pępek w porciętach ściągniętych sznurkiem wiele wtedy zrozumiał.
Takich fantastycznych cytatów z książek Kapuścińskiego można oczywiście wyciągać na pęczki, to tylko przykład. Wczytuję się właśnie w całą serię, która w tygodniowych odstępach ukazuje się w kioskach. To powyżej to akurat „Busz po polsku” – zbiór reportaży o tyle niezwykłych, że pisanych o Polsce, o Polsce B i o Polakach B. Kto zna „Cesarza”, „Wojnę futbolową” czy „Heban” zauważy różnicę, nie tylko tą wynikającą z tematyki. Kto Kapuścińskiego nie czytał wcale, temu niech będzie wstyd, niech nadrabia zaległości, niech zamówi przez Internet chociażby właśnie „Busz”, bo to pierwsze kompletne wydanie, całe 21 reportaży. Tak sobie myślę, że takiego reportera nie będzie w tym kraju przez czas raczej dłuższy, więc warto się zmierzyć z literacką odmianą dziennikarstwa, warto tego posmakować, warto przejrzeć się w lustrze i zobaczyć jak niewiele ten kraj się zmienił przez ostatnie pięćdziesiąt lat.
Gdyby kogoś dręczyło pytanie po czym poznajemy klasę reportera, i gdyby ktoś taki wpadł na dziki pomysł skonsultowania tego ze mną, to bym mu odpowiedział, że klasę reportera poznajemy po umiejętności poruszania się poza utartymi ścieżkami, z dala od reflektorów i fleszy i wyciągania z bozoru banalnych historii, które niosą w sobie tyle treści, że aż człowieka dziw bierze i zaduma jakaś zupełnie metafizyczna ogarnia.
Bo kto inny, poza reporterem z klasą, mógłby najpierw wypatrzyć takie historie a potem napisać takie perełki, jak „Wymarsz piątej kolumny”, „Danka”, „Wydma” czy „Ocalony na tratwie”?
…nadmieniam, że pierwsza przyszła do mnie ob. Helena Krakowiak moja sąsiadka, która nadmieniła dosyć już tej obrazy zgorszenie idzie na okolicę sam Pan Jezus wypędzał lichwiarzy z kościoła czym daje nam przykład. Nadmieniła także samo że my dajemy pieniądze na tacę dzieciom od ust odejmując a oni się pasą żeby mogli bezeceństwa wyprawiać. Miesiąc już patrzymy na to że przyszedł kres naszej cierpliwości czy długo będziemy cierpieć te widoki zaznaczała ob. Helena Krakowiak jeich dzieci niech diabeł święci i się przeżegnała. Wyżej wymieniona podkreśliła że figurę Matki Boskiej można było zakupić ze składkowych pieniędzy a wtedy by nie było takiej obrazy moralności i rozpusty jakiej świat nie widział. Następnie pragnę podać że przychodziły do mnie jeszcze inne obywatelki a to (tu szereg nazwisk) przyznające rację wyżej wymienionej która to obywatelka zapodała myśl aby przepędzić tę prostytutkę jak się wyrażała bo kurwów nam na plebanii nie potrzeba co jeszcze powiedziała. Wyżej wzmiankowane potwierdziły że innego wyjścia nie ma i ob. Helena Krakowia wskazała miejsce koło straży na dzień wtorek 28 czerwiec na godzinę 4 po południu żeby dać jeszcze chłopom i dzieciom obiad oraz pozmywać i zamieść….
Żywię tylko głęboką nadzieję, że nikt nie wpadnie na durny – a przecież jakże nad Wisła popularny pomysł – żeby Kapuścińskiemu postawić pomnik. To zupełnie nie był ten typ człowieka.





