25 października Mozilla ogłosiła, że projekt WebRunner zmienia nazwę na Prism. Zmiana nazwy rzecz dobra, bo jak to określił Alex Faaborg:
As much as I love geeky references, (especially recursively geeky references), we have to remember that most people aren’t going to semantically disambiguate terms the same way we do. For mainstream users, “running” means faster than jogging, and similarly “execution” involves killing people.
Zmiana nazwy miała jeszcze jedną zaletę: uświadomiła mi samą ideę. Nazwa WebRunner obijała mi się o uszy od czasu do czasu, ale nigdy jakoś nie próbowałem się wczytać w cele tego projektu.
O co zatem chodzi? O to mniej więcej, żeby aplikacje webowe, takie jak Gmail, Google Reader czy Flickr w jak największym stopniu zintegrować z pulpitem przeciętnego Kowalskiego. Przeciętny Kowalski odbiera dziś bowiem takiego na przykład Gmaila jako stronę, którą trzeba odwiedzić posługując się przeglądarką, zalogować się i dopiero korzystać. Po wszystkim należy się wylogować i zamknąć okno przeglądaki. Mozilla proponuje: zapomijmy o przeglądarce. Niech aplikacje dostępne online staną się z punktu widzenia użytkownika do nie odróżnienia od tych samodzielnie instalowanych w systemie. Niech użytkownik kliknie na ikonkę w menu Start, pasku szybkiego uruchamiania, na pulpicie, doku, gdziekolwiek. Niech otworzy się okno, które załaduje z sieci kod potrzebny do uruchomienia i niech pracuje się z nim, jak z każdą inną aplikacją. Żadnych „wstecz”, „naprzód”, „zatrzymaj”, „ulubionych”. Okno, w nim program. Na przykład tak:

To okno to w rzeczywstości silnik renderujący Firefoksa, ściślej: XULRunner.
To jest dokładnie to, co w tej chwili potrafi Prism: utworzyć we wskazanym przez użytkownika miejscu skrót do aplikacji online i uruchamiać go w oddzielnym oknie. Po zainstalowaniu pakietu i jego uruchomieniu pojawia się takie coś:

A tak to ma wyglądać docelowo:

Prism ma zostać wbudowany w przeglądarkę, użytkownik więc po natrafieniu w sieci na jakiś ciekawy serwis, który chciałby mieć dostępny „pod ręką” po prostu przechodzi do opcji Convert to application, odklikuje co trzeba i gotowe.
W polskiej części sieci natrafiłem już na kilka komentarzy w rodzaju Czym to się różni od Active Desktop
(wszystkim) czy No dobrze, w czym to jest lepsze od skrótów do strony na pulpicie?
Na drugie pytanie odpowiedź brzmi: póki co różnica jest estetyczna, ale projekt nabiera rumieńców. Prism ma w przyszłości oferować mechanizm pracy offline oraz dostęp do akceleracji 3D. Wyobrażacie sobie aplikacje, które to wykorzystują, zwłaszcza w kontekście takich projektów jak IronMonkey (obsługa kodu Pythona i Ruby’ego w silniku Tamarin)? Osiągnięcie możliwości pracy bez połączenia z siecią nie wydaje się dalekie, bo przecież Google Gears istnieje i ma się dobrze, relacje na linii Google-Mozilla są co najmniej bardzo dobre a kod jest otwarty. Marzy mi się jeszcze zintegrowanie OpenID i nadanie mu statusu standardowej metody logowania.
Prism podobny jest nieco do Adobe AIR (przy czym ten pierwszy pozwala na przekształcenie dowolnej strony w aplikację pulpitową), w mniejszym stopniu do Silverlight Microsoftu. Kto wygra ten wyścig, zobaczymy. Trzymam kciuki za Mozillę.
Na koniec osobista refleksja: do tej pory wizje powszechności aplikacji online traktowałem jako pobożne życzenia. Od klikunastu dni mam nowe łącze (1 Mbps) i od tej pory Web 2.0 zaczyna nabierać rumieńców. Przenoszenie niektórych aplikacji „w sieć” ma też tą zaletę, że podniesie poziom bezpieczeństwa przeciętnego peceta – odpadnie ból głowy związany z faktem, że 90% ludzkości nie aktualizuje raz zainstalowanego programu. Z drugiej strony zapewnienie dostępu do systemu plików dla kodu znajdującego się na drugim krańcu globu może mieć jeszcze gorsze skutki. Wiele zależy od tego jak zostanie zaprojektowane przyjęte ostatecznie rozwiązanie i czy będzie otwarte.

Mozilla Prism…
Takie małe i proste, właściwie to nic nowego, a jak cieszy, nie? ;) Napisali MacNN i Byte.
27.10.2007 @ 21:16 #Chodzi o nowy stary projekt Mozilli. Panowie postanowili zmienić nazwę na bardziej przyjazną, i tak powstała aplikacja Mozilla Prism.
Niedługo pierwsz[…..
Cholera, nie mogę znaleźć namiaru na aplikację ale niedawno zassałem i pobawiłem się czymś w tym stylu na Maku. Aplikacja akurat służyła odpalaniu Gmaila w standardowym oknie makowej aplikacji. Wrażenia? W sumie nie jest to głupie ale bardziej na wyobraźnię działa mi nowy feature Leoparda – robienie widgetów z fragmentów stron i całych stron bodajże też. Potencjalnie daje to spore możliwości – od zrzucasz sobie do widgeta Gmaila czy co tam onlinowego pod ręką chcesz mieć i to masz. Ładnie schowane i na wyciągnięcie kliknięcia klawiora. Teoretycznie powinno to całkiem podobnie działać. Przetestuję gdy już Leosia zainstaluję :)
Szersza rurka daje niezłe możliwości, nie Bycik? Spokojnie można oline pracować o ile się jakiegoś torrenta w tle nie puści i zaczyna to mieć sens. Jak do tej pory odrzucało mnie od onlinowych aplikacji ich niespasowanie z elementami systemu. Lubię, gdy mi na biurku wszystko wygląda jak należy i takoż działa. Wsadzenie kodu strony w ramki systemowej aplikacji, oskórkowanie tego jak trzeba i zintegrowanie z systemem i dziękuję, to się przyjmuje z pocałowaniem ręki. Na iPhone (OK, inaczej ale idea przecież bliska) webaplikacje działają i mają się całkiem nieźle. Na biurkach też nie widzę z tym problemu większego, o ile zostanie to podane w strawnej dla użytkownika formie.
27.10.2007 @ 22:07 #CoSTa:
Dzięki nowej rurce odkryłem na nowo YouTube :) Tyle tam fajnych rzeczy, właściwie wolę oglądać YT niż telewizję.
27.10.2007 @ 23:14 #byte:
27.10.2007 @ 23:15 #Znudzi ci się. Fatalna jakość… Inwestuj swój czas w HD! :)
CoSTa:
Ale ja tam nie oglądam filmów, teledysków, trailerów. Szukam ciekawej treści, jakość obrazu jest przy tym drugorzędna.
27.10.2007 @ 23:26 #byte:
28.10.2007 @ 01:39 #Na YouTube ciekawe treści? To śmietnik, na którym ciekawe to są tylko rzeczone filmy, teledyski, trailery… Tyle że do tego w gównianej jakości. No ale wolna wola. Jednym starcza coś wyświetlanego w okienku i rozpikselowanego do bólu w oczach, innym nie. Chodzi o to, żeby dobrze się przy tym bawić, right? :)
CoSTa:
Coś mi się zdaje, że albo znamy dwa różne YouTube, albo ktoś nie potrafi szukać :)
28.10.2007 @ 09:25 #byte:
28.10.2007 @ 09:37 #Najwidoczniej znamy dwa różne YouTube i najwidoczniej sztuka wpisania szukanej frazy w okienku wyszukiwania na owej stronie jest mi kompletnie obca. Jakoś zupełnie mi to nie przeszkadza bo nawet kiedy coś znajdę (o ile znajdę), to po mniej więcej trzech sekundach wypieprzam w cholerę bo się tego oglądać ni słuchać nie da. Na komórce mogę toto od biedy obejrzeć. Od biedy.
CoSTa:
No nie mów mi że teraz niżej 1080p i Dolby Sorround nie schodzisz. W dupie się poprzewracało, ot co :)
Jakbyś się kiedyś znudził trailerami, to polecam chociażby authors@google.
HD i stereło do tego niepotrzebne.
28.10.2007 @ 10:04 #[...] http://bytowisko.pl/?p=1004 [...]
29.10.2007 @ 19:13 #A podziękował za namiar. Przyda się na pewno. Jeśli coś jeszcze wypatrzysz wartościowego – podrzuć namiar. W morzu gówna ciężko tam na coś strawnego i sensownego trafić.
5.11.2007 @ 10:07 #CoSTa: poszukaj jeszcze wrzutek Patra Condella – aż mnie korci, żeby uczniom na listeningach puszczać, bo tak ładnie mówi, ale może im się nie podobać to CO mówi ;)
12.11.2007 @ 23:58 #[...] zwrócił uwagę, że w repozytoriach Ubuntu 8.04 znalazł się Prizm. Co to takiego? To aplikacja, która pozwala uruchamiać usługi sieciowe (Gmail, Google Calendar [...]
28.3.2008 @ 23:40 #