No i stało się. Nastał moment, w którym trzeba było porzucić klikalne narzędzia i pochylić się nad makowym terminalem. Co takiego się stało? Ano, zapragnąłem mieć jak w Linuksie.
OS X, podobnie jak Ubuntu, do wykonywania poleceń administracyjnych w terminalu używa polecenia sudo. Każde konto administracyjne w tym systemie należy do grupy admin, posiada więc prawa do sudo, zatem problemu z operacjami w terminalu nie ma. Zasadę najmniejszych uprawnień mam głęboko zakodowaną w świadomości, więc na co dzień pracuję na koncie „standardowym”. Dowcip polega na tym, że konto to nie ma uprawnień do sudo, więc żeby wykonać cokolwiek sensownego w konsoli powinienem przełączać się na inne konto, administracyjne. Nie, nie chcę odblokowywać roota, wykonywać su. Chcę mieć sudo i basta, przyzwyczaiłem się.
Recz w tym, że w Leopardzie Apple zmieniło sposób przechowywania informacji o grupach, użytkownikach, hostach i punktach montowania – ze zwykłych plików tekstowych na oparte na XML pliki .plist. Zmianie tej nie towarzyszyło niestety wydanie nowej wersji graficznego narzędzia Netinfo Manager – po prostu zostało ono usunięte z systemu. Makjuzer nie ma już GUI, przez które mógłby sobie wyklikać to i owo w temacie grup – został rzucony na pożarcie terminala, co w tym kręgu kulturowym jest ostateczną formą tortury.
O dziwo, w Ubuntu mogę sobie grzebać w grupach z wykorzystaniem okienek i to bez konieczności znajomości nazw samych grup wbudowanych – mogę po prostu odklikać konkretne uprawnienia. W Maku trzeba zrobić dwie rzeczy, żeby zwykły użytkownik mógł używać sudo.
Rzecz pierwsza – odblokowanie w pliku sudoers grupy wheel, która jest standardową w rodzinie BSD grupą użytkowników, którzy mogą korzystać z wszystkich poleceń systemu, nie będąc przy tym administratorami. Przełączamy się (lub przelegowujemy) na konto o uprawnieniach administracyjnych, uruchamiany terminal i wykonujemy:
sudo visudo
Podajemy hasło, otwiera się plik sudoers, w którym odszukujemy fragment
# Uncomment to allow people in group wheel to run all commands # %wheel ALL=(ALL) ALL
po czym usuwamy znak komentarza i zamykamy vi, zapisując plik.
Rzecz druga to dodanie nas samych do potężnej grupy wheel. Wykonujemy polecenie:
sudo dseditgroup -o edit -a nasz_login -t user wheel
Koniec. Można się wylogować (przełączyć) i od tego momentu cieszyć się działającym sudo na swoim zwykłym, szarym koncie.

I tak oto Ubuntu przebija łatwością obsługi MacOS X :-D
Swoją drogą, byte – po co używać sudo na koncie administratora, w końcu i tak masz dostęp do tych plików i komend… A może nie?
16.2.2008 @ 21:28 #harnir:
Konto administratora w OS X to coś jak zwykłe konto w Ubuntu – tak m isię przynajmniej wydaje. W każdym razie nawet na koncie administracyjnym musisz korzystać z sudo – w terminalu masz ‚$’ a nie ‚#’
16.2.2008 @ 22:02 #To akurat lepiej – użytkownik nauczony doświadczeniami z WinXP (domyślnie wszystkie konta z pełnymi uprawnieniami) będzie pracował na koncie ‚admina’, a nie będzie umiał sobie odblokować konta roota (ciekawe czy da się na nie zalogować graficznie). Wyjdzie bezpieczniej ;)
17.2.2008 @ 00:20 #xx:
Po odblokowaniu? Nie wiem szczerze mówiąc…
17.2.2008 @ 01:09 #Czyli nawet w Macu bez linii poleceń, człowiek porusza się jak dziecko we mgle…
17.2.2008 @ 18:18 #Nie wiem jak w Leo ale w Tigerze roota trza odblokować a nawet działając na koncie z uprawnieniami administracyjnymi trzeba podawać hasło przy zmianach w systemie.
Szczerze mówiąc jeszcze nigdy nie korzystałem z konsoli w zadaniach administracyjnych dotyczących systemu. Jakoś to do tej pory bezboleśnie się odbywa i system nie wymaga ode mnie bawienia się klawiaturą :). Ale za tipsa dzięki bo kto wie, może i mnie się z czasem przyda.
18.2.2008 @ 11:04 #