Generalnie CG przerżnie z kretesem wszędzie tam, gdzie będzie próbowało podrabiać aktorów znanych, zakorzenionych w ludzkiej świadomości. Nie ma takiej możliwości, żeby cyfrowy Pacino wyglądał jak Pacino oparty na białkach. Co ciekawe, to właśnie Al grał kiedyś ze sztuczną żoną. Obejrzyjcie przed „Beowulfem”, koniecznie.
To ja sam, stąd, sprzed pół roku. Życie jest jednak cholernie niesprawiedliwe i potrafi zaskakiwać na różne, perfidne sposoby. „Beowulf” dał piękny pretekst do potraktowania filmowego, „realistycznego” CG z buta, tymczasem „Ciekawy przypadek Benjamina Buttona” daje kopa mnie. To boli.
Ale ossochodzi? W dużym skrócie o to:
[warto obejrzeć wersję HD, żeby docenić szczegóły animacji]
W ciągu dwudziestu minut i ośmiu sekund Ed Ulbrich wielokrotnie wymierza mi kolejne kopnięcia i udowadnia, że realistyczne CG wzorowane na prawdziwych aktorach ma sens. Wystarczy mały przełom w technologii.
Przełom nazywa „emotion capture”. W odróżnieniu od „motion capture” ma o wiele większą rozdzielczość – do tej pory sczytywano mimikę twarzy za pomocą jakichś 100 sensorów, bo większej ilości przykleić się po prostu nie da. Nie mieszczą się. Przełom przyniosła technologia Contour firmy Mova, która polega na pokryciu twarzy modela warstwą specjalnej powłoki, którą następnie skanuje do 256 niezależnych kamer. Różnica jest kolosalna – tradycyjne markery dają 100 płaszczyzn (polygons), Contour podbija poprzeczkę tysiąckrotnie (100 000 płaszczyzn; teoretycznie można to bez obaw skalować w górę). Do tego dołożono FACS Paula Eckmana i Wallece’a Friesena (w skrócie – każde złożenie mięśni na ludzkiej twarzy można skonstruować opierając się jedynie na 66 podstawowych kombinacjach). Zeskanowano twarz Pitta w każdym z tych 66 grymasów i na podstawie tych danych stworzono bazę danych wszystkich możliwych kombinacji, jakie jego mięśnie są w stanie wykonać. W oparciu o anatomiczny model głowy Pitta stworzono makiety głów Benjamina w wieku 60, 70 i 80 lat. Makiety zeskanowano i cyfrowe modele wprowadzono do komputera. W procesie re-targetingu przeniesiono cyfrowo 66 podstawowych min Pitta na wszystkie trzy modele Buttona. Teraz tylko dobranie aktorów do każdego z „wieków” Buttona, wirtualne odcięcie im głów i włożenie na to miejsce gotowych modeli cyfrowych. Brad Pitt, proszę Państwa, gra w tym filmie tylko wtedy, gdy jego wiek zgadza się z wiekiem granej przez niego postaci. Wszystkie inne etapy to wygenerowana cyfrowo głowa z podłożonym głosem.
Widziałem wcześniej urywki i byłem pewien, że to charakteryzacja. Zrozumiecie zapewne dlaczego więc po obejrzeniu prezentacji Ulbricha urwało mi dupę poniżej kolan.
To, co pokazano przy okazji tej produkcji, to jest dokładnie takie zastosowanie technologii, jakie powinno mieć miejsce. Obaw o wskrzeszenie Chaplina czy Marylin Monroe chyba mieć nie powinienem – wymagany jest żywy model. No chyba, że studia zaczną skanować – na wszelki wypadek – każdego aktora a taki zapis znajdzie się w każdym kontrakcie. Początkujący podpisze, nie będzie miał wyjścia. Rodzi to oczywiście gigantyczne problemy prawne (ochrona dobrego imienia osoby nieżyjącej?) i oby do tego nie doszło. Póki co cieszmy się tym, co mamy, tym bardziej że jak nic technika wyewoluuje.
Naprawdę, homo sapiens ma wielkie możliwości, szkoda tylko, że czasami tak głupio się zachowuje. Chapeau bas! zatem i „nigdy nie mów nigdy”.

Wyobrażasz sobie całą podsekcję szkoły aktorskiej produkującą aktorów, którzy nigdy nie zagrają gębą własną?
Portfolio: użyczałem cała twarzom Y, X i Z.
„Aktor charakterystyczny” znaczyłoby „podobny z budowy do”
27.2.2009 @ 07:49 #Cholera, nie mam jak nawet z domu się na ten film wyrwać – laski chore, premiery nam uciekają…
Dobre przypomnienie wpisu. Coś w tym jest, w tym co piszesz o technologii. Wciąż jednak mam dziwne wrażenie, że ludzie jednak takim technologicznym nowinkom powiedzą w końcu „pass”. Jest coś nieludzkiego w takim traktowaniu aktorów i filmu jako sztuki.
3.3.2009 @ 10:40 #Szczerze, nie wiem co to będzie z takimi technikami, ale znając życie i tak w końcu trafią do kinematografii, czy to pomocnicz, czy też jako główna technika teorzenia. Przypomnijcie sobie początki Blue boksa. Te wypłowiałe kolory posataci na wyrazistym tle, kontury postaci jakby wycięte z kartony itd. Teraz nie ma chyba filmu gdzie tego się nie wykorzystuje, ale prawdziwe lokacje i scenografie dalej są tworzone i często nie rzadko zapierające dech w piersiach.
4.3.2009 @ 21:29 #