…i ci cymbaliści, proszę wycieczki, wypocili przez ostatnie dni milion pińcset recenzji nowej odsłony OS X – 10.6. Zasadniczo wszyscy pisali ten sam tekst – „antywirus”, nowe stosy, 64-bity, tu gradiencik, tam animacyjka. Nuuuudy. Warto zatem wyrobić sobie nawyk – przy okazji każdej większej premiery w Cupertino czekać cierpliwie na tekst, jaki niechybnie, choć z poślizgiem, pokaże się na łamach ArsTechnica. To chyba jedyny serwis piszący o Apple, który nie idzie na łatwiznę, byle być pierwszym na mecie. Ars pisze metodycznie, ze znajomością rzeczy, wyczerpująco. Warto czekać.
Tak jest i tym razem: wczoraj ukazała się recenzja SL – i to jaka recenzja! 23 strony pełne nawiązań do nowych API, pełne geekowskich zaklęć, pełne fachowości po prostu. Gorąco polecam i przy okazji mam prośbę: jeśli ktoś zna jakieś dobre serwisy (chętnie blogi), które piszą o Apple, ale nie skupiają się na dywagacjach dotyczących tego czy nowy iPod będzie miał aparat cyfrowy, czy też nie, albo czy iTablet będzie bardziej czy mniej osom albo czy Steve jeszcze dycha, czy też zastąpił go sobowtór, no więc te osoby proszone są o pozostawienie odpowiednich adresów w komentarzach. Póki co jedyny warty dla mnie uwagi serwis to Ars – reszta to tandeta, którą głowy sobie zawracać nie warto.
Dziękuję, odmeldowuję się.

Nie ma Bycik takich blogów :/. Sam szukam już od dłuższego czasu czegoś, co mnie zatrzyma na nieco dłużej ale wszędzie niestety objawy opisane przez Ciebie występują. Nic to, kiedyś pewnie trafię gdzie trzeba. Tak po prawdzie to pewnie najlepsze rzeczy są u naszych zachodnich sąsiadów – Niemcy zawsze lubili niszowe zabawki (jak nie Atari to Mac :)) i powstawały o nich fajne strony. Tyle że od ichniego narzecza cierpnie mi skóra. Na karku też.
A co do samego systemu – postawiony na świeżo na moim mini jest pierońsko szybki. Wprost niewiarygodnie szybki. Operacje w stylu indeksowanie wszystkich dysków do Spotlighta lecą wprost piorunem, kopie Time Machine robią się zauważalnie szybciej… No, to lubię. Są też i minusy, o których można poczytać jak sieć długa i szeroka ale jak na razie odpukać ja nie mam z programami, z których korzystam, żadnych problemów.
Ale takiego fajnego bloga z fajnym pisaniem o japcoku to nie idzie znaleźć. W podcastach już zdecydowanie lepiej.
1.9.2009 @ 16:50 #Sam ostatnio zaczynam się zastanawiać nad Mac. Przenoszę się na platformę rubyonrails i słyszałem, że tam tworzenei w tej platformie jest niezmiernie wydajne. Poza tym chyba jestem nieco zmęczony linuksami – nawet na Ubuntu nie wszystko działa outofbox.Dlatego ostatnio dość nieśmiało zaglądam do iSpota. Jedyne co mnie odstrasza to niski poziom polskojęzycznych for dyskusyjnych poświęconych Apple. Zjawisko fanboya jest powszechne (jaki będzie kolejny tytuł? „dziecko steve’a” – analogicznie do dzieci neostrady?).
1.9.2009 @ 19:08 #Z drugiej strony wartym odnotoania jest fakt, że nie spotkałem niezadowolonego użytkonika Maca. (zadowolonych spotkałem kilku)
Sevos:
Programistą nie jestem, ale z platformy zadowolony owszem.
1.9.2009 @ 19:31 #byte – ty zdecydowanie za mało ostatnio piszesz – co wydatnie obniża (brak wpisów) poziom moich rssów ;)
1.9.2009 @ 21:12 #brocha:
To, że piszę rzadko, to fakt. To, że brak moich tekstów zaniża jakikolwiek poziom przyjmuję jako niezasłużony komplement.
1.9.2009 @ 21:35 #@Sevos: Może zamiast zaglądać do iSpota, poszukasz czegoś w sklepach internetowych w USA? Tam cenny o wiele niższe- nawet po wliczeniu przesyłki.
4.9.2009 @ 21:16 #