Hausyzm na czasie

Od trzech tygodni Angora Agora robi dobrą robotę i do piątkowych wydań GazWybu dołącza płytę z trzema kolejnymi odcinkami serialu „Dr House”. Nie wiem czy jest ktoś na sali, kto tego nie oglądał, ale na wszelki wypadek zaznaczę, że mamy do czynienia z dziełem gatunkowo wybitnym, kultowym wręcz. Rzeczy kultowe, jak wiadomo, przeżywają w zbiorowej pamięci dzięki cytatom. Któż nie pamięta cytatów z „Misia” czy „Rejsu”? Jest grupka ludzi, która lubuje się w cytatach z House’a właśnie, krótkie te formy literackie mają nawet w angielskim własne określenie: Houseisms. Swoją drogą, spróbujcie to wymówić…

No dobrze, ja nie o tym. Chciałem tylko wkleić tutaj coś, co niby było wrzucone do scenariusza z myślą o amerykańskiej odmianie paranoi, ale – jak to amerykańskie paranoje – zaczyna się przyjmować i u nas. I co mnie nieco przeraża.

Właścicieli praw autorskich oczywiście serdecznie pozdrawiam. To w wyższym celu, rozumiecie? Hugh byłby za.