Prawda? Skoro tak, to dlaczego by nie przeczytać znakomitego tekstu Elżbiety Binswanger-Stefańskiej. Dla każdego wielbiciela twórczości Wielkiego Polaka (tak, z przekąsem) rzecz obowiązkowa.
W odpowiedzi na końcowe rozterki autorki mogę napisać tylko tyle: o przyszłość myśli Lema nie ma się co obawiać. Mam dziwną pewność, że lemowe memy będą się rozprzestrzeniać, co więcej – z upływem czasu będą to robiły coraz szybciej i skuteczniej, szczególnie tutaj, nad Wisłą.
Jednego żałuję: że przez jego całą spuściznę przebiję się nie wcześniej, niż na emeryturze. Może i dobrze? Wtedy to będzie miało dodatkową wartość terapeutyczną.

Ja nie wiem, nie jestem z tych, co nie lubią książek, ale Lem wybitnie mnie nudzi.
19.9.2007 @ 16:58 #reod – współczuję
Mnie fascynacja Lemem przeszła… z książek fantastycznych przeszła właśnie na jego dzieła „filozoficzno-technologiczne”. Suma technologia i filozofia przypadku to książki które po prostu warto przeczytać, aby być świadomym wyzwań jakie stoją przed człowiekiem.
19.9.2007 @ 21:02 #Pamiętam, gdy w szkole podstawowej przedzierałem się przez Lema ze słownikiem wyrazów obcych. Niby autor ten sam, a Pirxa czyta się inaczej niż Głos Pana ;-)
2.10.2007 @ 20:08 #