Pogadanka dla Microsoftu

Witajcie, bracia piraci! Hej-ho!

Znalazłem się tu dziś z wami, by przedstawić swój punkt widzenia na kwestie prawa autorskiego, technologii oraz DRM. Pracuję dla Electronic Frontier Foundation, zajmuję się przede wszystkim zagadnieniami związanymi z prawem autorskim, mieszkam w Londynie. Nie jestem prawnikiem a raczej krzykaczem-aktywistą, którego od czasu do czasu się goli, wbija w garnitur i wysyła do takich miejsc jak ONZ żeby narobił trochę zamieszania. Każdego miesiąca prawie trzy tygodnie spędzam w podróży, podróży podczas której robię rzeczy tak dziwne, jak wykład dla pracowników Microsoftu dotyczący DRM.

Wiodę podwójne życie: jestem również pisarzem science-fiction. Oznacza to, że cała ta awantura dotyczy mnie bezpośrednio, bo od dwunastego roku życia marzyłem, żeby utrzymywać się z pisarstwa. Mój oparty na prawach autorskich biznes nie jest rzecz jasna tak wielki, jak wasz, ale zapewnić mogę że na pewno jest dla mnie tak samo ważny.

Oto, do czego chcę was dziś przekonać:

  1. Systemy DRM nie działają
  2. Systemy DRM są niekorzystne dla społeczeństwa
  3. Systemy DRM są niekorzystne dla biznesu
  4. Systemy DRM są niekorzystne dla artystów
  5. DRM jest złym posunięciem biznesowym dla Microsoftu

Ten wykład siłą rzeczy bardzo skrótowo traktuje cały problem. Microsoft utopił sporo kapitału w systemach DRM, zmitrężył też mnóstwo czasu posyłając swoich przedstawicieli, takich jak Martha, Brian czy Peter do wypełnionych papierosowym dymem pomieszczeń, wszystko po to, aby zapewnić sobie jak najmilsze przyjęcie dla swojej technologii. Firmy wielkości Microsoftu cechuje spora bezwładność, prowadzi się jak stare Buicki, które – gdy nabiorą już rozpędu – trudno jest wyhamować bez gwałtownego przemieszczania silnika do przedziału pasażera. Sukcesem byłaby już jednak zamiana tego pędu przed siebie w ruch obrotowy – nawet tylko takie działanie mogłoby nam uratować tyłki.

Zacznijmy zatem.

strona: 1 2 3 4 5 6