Analiza kosztów systemu ochrony treści Windows Vista
(cc) Peter Gutmann (wersja oryginalna)
Ostatnia aktualizacja 12 kwiecień 2007 (na podstawie wersji oryginalnej z 03.04.2007)
Zmiany w stosunku do ostatniej wersji są zaznaczane kolorem. Poprzednia aktualizacja miała miejsce 22.02.2007 r. Odnośniki do zmienionych stron: 2, 6, 7, 8, 12, 14, 15, 20, 22, 24.
Informacje o kolejnych wersjach dostępne w kanale RSS.
Uwaga do czytelników: reakcja na coś, co miało być tylko krótkim technicznym postem na listę dyskusyjną poświęconą bezpieczeństwu przeszła moje najśmielsze oczekiwania. W tej chwili jestem pogrzebany pod stosem listów dotyczących Visty, proszę więc o cierpliwość w oczekiwaniu na moją odpowiedź. Z góry też przepraszam jeżeli nie zdołam odpowiedzieć na wszystkie maile.
Podsumowanie
Dzięki poważnym – w stosunku do Windows XP – modyfikacjom kluczowych elementów systemu, Windows Vista zapewnia ochronę tzw. „treściom kwalifikowanym” – tym mianem określa się obraz wysokiej rozdzielczości zawarty na płytach Blu-Ray i HD-DVD. Jak wykażę, taka ochrona odbija się w znacznym stopniu na wydajności systemu, jego stabilności, dodatkowych kosztach pomocy technicznej oraz cenach sprzętu i oprogramowania. Te niepożądane przez konsumentów objawy dotyczą jednak nie tylko na najnowszego systemu Microsoftu ale również całego przemysłu komputerowego, ponieważ skutki stosowania tak restrykcyjnych ograniczeń dotkną cały sprzęt i oprogramowanie, które kiedykolwiek ma zadziałać z Vistą, choć faktycznie nie będzie współdziałać z tym systemem (na przykład sprzęt używany z komputerami Macintosh czy systemem Linux). Celem tego dokumentu jest analiza kosztów związanych z zastosowanym przez Microsoft systemem ochrony treści oraz wpływem, jaki wywrze on na cały przemysł komputerowy.
Podsumowanie podsumowania
Specyfikacja systemu ochrony treści Visty jest najdłuższym listem samobójczym w historii[1].
Wstęp
Opracowanie to poświęcone jest wyłącznie kosztom zabezpieczeń Visty[2]. Wszelkie kwestie „polityczne” (chodzi przede wszystkim o sens stosowania DRM) zostały już szczegółowo omówione w innych tekstach i nie będą tutaj poruszane, chyba że okażą się istotne dla analizy kosztów. Podczas czytania niniejszego opracowania warto jednak pamiętać o jednym – jeżeli zabezpieczenia Microsoftu mają działać, muszą łamać obowiązujące prawa fizyki, co pomimo szczerych chęci posiadaczy praw autorskich wydarzyć się nie może. Podczas lektury wymagań stawianych przez system ochrony treści wielokrotnie można zdać sobie sprawę z tej zasadniczej sprzeczności. Wytwórcom sprzętu nie podpowiada się szybkich i działających zawsze rozwiązań – zamiast tego sugeruje się poświęcenie większej uwagi firmowej infolinii. Specyfikacja najeżona jest stwierdzeniami w rodzaju:
Zaleca się, aby producenci kart graficznych nie ograniczali się jedynie do wymogów poniższej specyfikacji i proponowali dodatkowe sposoby na ochronę treści. Dobra wola potwierdza ich zaangażowanie w ochronę treści kwalifikowanych.
Pomimo iż pierwszy raz spotykam się z taką manierą pisania specyfikacji technicznych, staram się rozumieć Microsoft. Chodzi o to, że cel, jaki stawia sobie ich dokument jest zwyczajnie i po prostu niemożliwy do osiągnięcia. Czytelnicy powinni jednak zapamiętać tą „dobrą wolę potwierdzającą zaangażowanie w ochronę treści”. Przyda się wielokrotnie podczas lektury mojego opracowania[3].
Warto zauważyć, że określenie „treści kwalifikowane” (Microsoft stosuje też ostatnio określenie „treści komercyjne”) wykracza poza ramy nośników HD-DVD czy Blu-Ray, ale odnosi się również do „przekazu HD w dowolnej formie” czy wręcz nawet do materiałów, które nie są rozpowszechniane w wysokiej rozdzielczości („ogólnie rzecz biorąc treści komercyjne, niezależnie od rozdzielczości”). Wprawdzie „treści kwalifikowane” są dziś na rynku rzadkością, ale za pięć lat trudno będzie znaleźć film, który nie będzie rozpowszechniany w wysokiej rozdzielczości. Mimo więc, że Microsoft próbuje zbagatalizować wpływ systemu ochrony treści, twierdząc że jego działanie odnosi się jedynie to „treści kwalifikowanych/komercyjnych” ma jednocześnie nadzieję, że w bliskiej przyszłości ten rodzaj nagrań stanie się powszechny. Jest to główne założenie projektantów systemu – nie ma przecież potrzeby stosowania tak restrykcyjnych zabezpieczeń skoro dane przez nie chronione nie mają być w przyszłości powszechne.
Przypisy:
- Komentarz ten inspirowany jest podobnym komentarzem sir Geralda Kaufmana dotyczącym wyborczego manifestu brytyjskiej Partii Pracy z roku 1983. Dokument był tak fatalny, że zaowocował najgorszym wynikiem Partii Pracy w historii a ich przeciwnicy powielali i rozpowszechniali go na własny koszt. Być może z tych doświadczeń powinno skorzystać Apple przy promocji OS X? Zapewniam że liczący 44 strony „Output Content Protection and Windows Vista” pod każdym względem bije na głowę 37-stronicowy manifest Brytyjczyków. [↩]
- Dokument ten używa słowa „koszt” w znaczeniu „szkoda”, „strata” czy „grzywna” a nie w znaczeniu „wydatek”, „cena”, „nakłady”. Rzetelna analiza finansowa wymagałaby pełnego audytu kosztów projektowania, rozwijania, produkcji, dystrybucji, wsparcia a także kosztów obsługi prawnej dla każdego z producentów osobno. Obawiam się, że nawet producenci mieliby tu problem z oszacowaniem swoich kosztów. [↩]
- Przed wyświetleniem danych na ekranie system musi je kilkukrotnie powielić. Jako przykład niech posłuży ten dokument. Nim pojawi się u ciebie na ekranie musi być najpierw skopiowany z dysku serwera do jego pamięci, potem do bufora stosu TCP/IP, potem poprzez internet do bufora stosu twojego komputera, stamtąd do pamięci, następnie do pamięci podręcznej twojej przeglądarki (czyli na dysk), potem przesłany do silnika renderującego, skąd jeszcze skok do bufora ekranu i dopiero potem na ekran. Jeżeli go wydrukujesz, dane odbędą jeszcze kilka wędrówek po systemie. Vista i jego system DRM dążą do tego, żeby kopiować dane tak naprawdę ich nie kopiując. Jeżeli nie jesteś biegły w tej technologii, to ten pomysł wyda ci się zapewne szalony, ale gdyby oprzeć się na mechanice kwantowej, to można zauważyć że chroniona treść wchodzi w superstan bycia jednocześnie skopiowaną i nieskopiowaną dopóki użytkownik nie zakłóci jej funkcji falowej poprzez odtworzenie tej treści (fizycy nazywają to paradoksem EPR). W zależności od tego czy do opisu mechaniki kwantowej używasz interpretacji kopenhaskiej czy może innej, rzeczy mogą się pokiełbasić bardzo albo jeszcze bardziej. Sumując: żeby działać, system ochrony treści Microsoft Vista musiałby przekraczać znane nam dziś prawa fizyki i tworzyć wielokrotne kopie danych, które jednoczenie kopiami nie są.
(Ktoś zwrócił uwagę, że Microsoft próbuje zaimplementować kanał szyfrowania kwantowego aby za jego pomocą doprowadzić chronioną treść do nieustalonego, nieobserwowalnego stanu. Następnie próbuje wykryć podejrzane stany i przerywa transmisję, gdy takowe wystąpią)
[na wypadek, gdyby Czytelnik miał już dość fizyki kwantowej, po ludzku: Microsoft próbuje skonstruować kwadrat o sumie kątów większej niż 360 stopni. Pamiętacie co nieco o kwadratach ze szkoły, prawda? ;) - przyp. tłumacza]. [↩]
strona: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24
